Dzisiejsza recenzja obejmie retro-konsolkę jednak ciut inną niż wszystkie. Dedykowana jest ona bowiem do jednego konkretnego zastosowania. Anbernic RG DS bo o nim mowa. Nazwa zdradza, z czym mamy do czynienia, ale czy warto? Zapraszam do recenzji.
Wstęp

Nintendo DS (oraz wszelkie wariacje tego modelu) to konsole wręcz kultowe. Doświadczenie grania na dwóch wyświetlaczach szczególnie w ówczesnych czasach było czymś niezwykłym (i w sumie do dziś tak jest). Oryginalne modele potrafią osiągać teraz zawrotne kwoty na rynku wtórnym, z urządzeniami do emulacji zresztą dotychczas też było kiepsko bowiem wiele ich nie było, a ich ceny nie zachęcały. Zmienić to postanowił nie, kto inny jak Anbernic, czyli producent słynący z konsolek o wysokim stosunku ceny do jakości. Model Anbernic RG DS to stosunkowo tani sprzęt przygotowany właśnie z myślą o emulacji DS’a (oczywiście nie jest to jedyne, co potrafi).
Cena jednak nie wzięła się znikąd, producent musiał przyciąć tu i ówdzie. Specyfikacja zresztą też nie powala (na papierze). Jak to się jednak ma do praktyki? Tutaj mogę zaspoilerować, że w swoim głównym zastosowaniu jest nieźle. Nie ma co jednak przeciągać tego wstępu, lecimy dalej!
| Układ SoC: | Rockchip RK3568 4 x 2.0 GHz + Mali G52 2EE |
| RAM/ROM: | 3 GB / 32 GB + MicroSD do 2 TB |
| System: | Android 14 + RG Launcher |
| Łączność: | Bluetooth 4.2 / WiFi 2.4 GHz + 5 GHz / 2 x USB-C (ładowanie + OTG) / jack 3,5 mm |
| Wyświetlacz: | 2 x IPS, OCA, multi-touch, 640 x 480 |
| Bateria: | Li-Po 4000 mAh |
| Audio: | Głośniki stereo |
| Wyposażenie: | Rysik, przewód USB-C > USB-A, 2 x szkło hartowane, mini smyczka, instrukcja obsługi |
| Cena: | Około 500 złotych |
Wykonanie i aspekty techniczne

Anbernic RG DS został w całości wykonany z tworzywa sztucznego. Pokrywa jest dodatkowo błyszcząca co ma imitować fortepianowe wykończenie. Prezentuje się to dobrze, z pewnością trafi w gust wielu osób. Tworzywo jest przyzwoitej jakości, całość pewnie leży w dłoni dzięki chropowatej powierzchni. Spasowanie elementów zaś stoi na najwyżej poprawnym poziomie. W niektórych miejscach są widoczne nierówności i szczeliny zaś przyciski boczne są dosyć luźne. Co prawda nie wpływa to na ich pracę, ale budzi obawy o trwałość.

Zawias działa nad wyraz dobrze. Jest sztywny i wymaga nieco siły by otworzyć/zamknąć konsolę. Co więcej, dzięki swojej sztywności można go zablokować w dowolnej pozycji bez obaw o samoistne opadanie. Producent zadbał także o magnetyczny czujnik, który wykrywa zamknięcie lub otwarcie urządzenia i automatycznie wybudza lub usypia je.
Przyciski obecne w Anbernic RG DS budzą mieszane uczucia. D-pad oraz ABXY dają przyjemny feedback z lekkim klikiem. Jednak cała reszta przycisków to już typowy tępy i głośny klik, jak w tanich urządzeniach. Ponadto triggery i bumpery są luźne, a ich umiejscowienie do wygodnych nie należy, przez to należy je raczej traktować jako dodatek niż funkcjonalny element.

Kolejną ciekawostką są analogi. Anbernic RG DS wyposażono w dwie sztuki po lewej i prawej stronie. Do emulacji NDS nie są one potrzebne jednak możliwości konsoli na tym się nie kończą, przynajmniej w teorii, ale o tym później. W każdym razie grzybki analogów są małe i śliskie, do tego umieszczono jest we wgłębieniach. Powiedzieć, że są niewygodne to jak nie powiedzieć nic, palce bardzo łatwo się z nich ześlizgują. Co więcej, ich umiejscowienie sprawia, że konsolę należy trzymać w niezwykle nienaturalny sposób, wyginając palce tak, że granie jest skrajnie niekomfortowe.

Kilka słów należy się także ergonomii, choć nieco już zajawiłem wyżej. Generalnie, grając w gry z NDS, może NES/N64 i inne stare konsole nie wymagające analogów jest nieźle. Konsola jest gabarytowo większa od oryginału co pozytywnie wpływa na wygodę. Problem robi się, wtedy kiedy w grę wejdą analogi oraz triggery/bumpery. Ich umiejscowienie kompletnie burzy komfort użytkowania, przez co granie w ten sposób do wygodnych nie należy.

W konsoli obecne są dwa porty USB-C. Jedno służy wyłącznie do ładowania, drugie zaś przeznaczone zostało na akcesoria zewnętrzne (myszka, klawiatura, pendrive itp.). W przypadku tego drugiego sprawdziłem zewnętrzny dysk SSD, który nie sprawił problemu. Naturalnie jednak jest to port w wersji USB 2.0 więc urządzenie o wysokiej prędkości odczytu/zapisu zostanie ograniczone.
Funkcjonalność oraz system

Anbernic RG DS działa na podstawie czystego Androida 14 z nakładką RG Launcher znaną z innych androidowych handheldów tego producenta. Sam system pomimo specyfikacji odbiegającej od urządzeń z tej epoki działa całkiem sprawnie, choć wielozadaniowość odpada. Uruchomienie dwóch aplikacji na raz sprawia, że sprzęt zaczyna się dławić i wyraźnie spowalnia. 3 GB pamięci ma swoje konsekwencje.
Jak na Anbernica przystało nie zabrakło preinstalowanych emulatorów, a jest ich naprawdę sporo. Wśród nich obecne są NES, SNES, N64, NDS (oczywiście), PS1, PSP, Sega Saturn i jeszcze trochę innych pomniejszych. Wszystkie działają bezpośrednio z dedykowanego launchera. Integracja z emulatorami to coś, co u Anbernica prezentuje najwyższy poziom wśród retro-konsol.
Producent postawił na dwie sztuki 4 calowych i 60 Hz wyświetlaczy IPS. Ich jakość jest przyzwoita, kolory są żywe i jasne. Jednak we znaki daje się bardzo niska rozdzielczość, bez trudu można dostrzec pikselowość wyświetlaczy. Fakt, podczas emulacji NDS nie razi to w oczy aż tak, szczególnie z włączonym filtrem imitującym oryginalną konsolę. Oba panele są oczywiście dotykowe z multi-touch więc używanie rysika nie jest konieczne.

Zawodem są głośniki. Anbernic RG DS posiada dwie sztuki – po jednej z każdej ze stron górnego wyświetlacza. Ich jakość jest jednak fatalna, dźwięk jest płaski, zniekształcony. Do emulacji NDS w teorii wystarczy ale nie ma co się oszukiwać. Tutaj nawet smartfony w cenie 300 złotych oferują wielokrotnie lepszą jakość dźwięku. Najlepiej po prostu podłączyć słuchawki.
Nie zabrakło łączności bezprzewodowej. Na pokładzie znalazło się klasyczne WiFi oraz bluetooth. Oba w leciwych już wersjach, więc nie ma co oczekiwać cudów. BT radzi sobie jednak z urządzeniami audio, czy też padami. WiFi zaś wystarczy do przeglądania internetu, czy też pobierania romów (o ile nie ważą przesadnie dużo, wtedy potrwa to trochę). Zabrakło za to wyjścia HDMI po USB-C, pomimo że znalazła się w ustawieniach pusta opcja od zarządzania HDMI. Najpewniej producent planował takie rozwiązanie, ale coś poszło nie tak.
Na koniec kilka słów o problemach, z jakimi boryka się pierwszy dwuwyświetlaczowy handheld tego producenta. Oba ekrany są zawsze aktywne, nie da się wyłączyć jednego z nich. Co więcej, wychodząc z gry z NDS często zdarza się, że górny wyświetlacz dalej wyświetla grę i musi minąć dłuższa chwila, zanim wróci do normy. Istnieje możliwość wyświetlenia dwóch różnych aplikacji na obu wyświetlaczach, ale wydajność konsoli skutecznie to ogranicza (system wyraźnie spowolni). Podsumowując, integracja odwóch paneli IPS wyszła tutaj bardzo przeciętnie, coby nie powiedzieć źle. Co warto dodać kompilacja systemu jest najnowsza, nie ma, więc mowy o problemach z pierwszego rzutu.
Emulacja i wydajność w grach

Na początek sprawdzę to, do czego ta konsola została stworzona – Nintendo DS. Za emulację tego odpowiada Drastic Emulator. Generalnie nie uświadczyłem większych problemów w tej kwestii. Gry się uruchamiają, działają stabilnie i płynnie nawet z podbitą grafiką. Jedyny problem to, że czasem na górnym ekranie po wyjściu z gry zostaje kadr z gry i potrzeba chwili (lub uruchomienia kolejnej gry) by ekran się odświeżył. Z gier, które przetestowałem było to Mario Kart DS, Legend of Zelda Phantom Hourglass, Super Mario 64 DS oraz Pokemon Black Version.

Jak sprawa się ma w przypadku emulacji innych konsol? PS1 działa stabilnie, choć nie ma mowy o podbijaniu rozdzielczości. Gry działają stabilnie, ale czasem FPS-y potrafią lekko spaść. Testowałem dwie część Crasha Bandicoota, Gran Turismo, czy Tony Hawk bez wyraźnych problemów. Poza tym, rozgrywka w ten sposób na Anbernic RG DS jest mało komfortowa ze względu na analogi o których pisałem już wcześniej.
PSP okazało się być wyzwaniem. Nawet przy rozdzielczości x1 gry, takie jak GTA Vice City Stories, czy Liberty City Stories nie były w stanie osiągnąć stabilnego FPSu. Dźwięk się przycinał, a klatki często spadały. W tej sytuacji trudno mówić o komfortowym graniu.
Emulatory, takie jak GBA, NES, SNES, N64 nie sprawiają większych problemów. Wszystko działa płynnie i stabilnie bez spadków klatek. Było to jednak do przewidzenia bowiem to naprawdę bardzo stare konsole, ich emulacja nie jest szczególnym wyzwaniem nawet dla najtańszych urządzeń. Testy wydajności w syntetykach odpuściłem bowiem wyniki i tak byłyby bardzo dalekie od poprawnych. Jeśli chodzi o gry natywne, wszelkie mało wymagające tytuły będą działać, ale o wysokobudżetowych produkcjach można zapomnieć. Wydajność Anbernic RG DS zwyczajnie na to nie pozwoli.
Bateria

Dwa wyświetlacze aktywne naraz nie sprzyjają czasowi pracy na baterii. Co więcej, producent zdecydował się na stosunkowo małe ogniwo, a to oznacza, że na długą rozgrywkę nie ma co liczyć. W emulacji NDS z wyświetlaczami ustawionymi na około 60% jasności, z wyłączonym BT oraz WiFi udało się dobić do około 3 godzin. Nie ma to nic wspólnego z deklarowanymi przez producenta 6 godzinami.
Nieco lepiej sprawa ma się przy emulacji NES-a, SNES-a, N64 i pochodnych. Bowiem zmniejszenie jasności jednego z wyświetlaczy do minimum zaowocuje około 4 godzinami grania. Sęk w tym, że dalej nijak się to ma do obiecanych 6 godzin. Anbernic RG DS nie posiada systemu szybkiego ładowania, tak więc ładowanie trwa około 3 godzin. Jest to czas nieadekwatny do żywotności baterii.
Konkluzja
Jestem wielkim fanem mobilnych konsolek. Sporo ich testowałem i rzadko, jaka mnie zawiodła – aż do teraz. Rozumiem, że aby zaoferować niższą cenę producent musiał iść na ustępstwa, ale tych jest tutaj stanowczo za wiele. Już pomijam kwestie wykonania jednak skandalicznie niska wydajność, problemy z działaniem dwóch wyświetlaczy (w tym brak możliwości wyłączenia jednego z nich), kulejąca ergonomia w grach innych niż NDS a to tylko wierzchołek góry lodowej. OK, emulacja nintendo DS wypada dobrze, jednak kupując tego typu sprzęt można oczekiwać ciut więcej. W innym wypadku, po co kupować zamiennik, skoro można kupić oryginał, który zaoferuje w zasadzie to samo?
Zasugerować mogę w ten, czy inny sposób dopłatę do Ayn Thora lub Retroid Pocket 5 z dodatkowym wyświetlaczem. Zdaję sobie sprawę, że dopłata nie jest mała, ale dokonując jej otrzymujesz urządzenie wielokrotnie bardziej uniwersalne i wydajniejsze niżeli Anbernic RG DS który nadaje się wyłącznie do jednego celu.

Podsumowanie
Czy można nazwać Anbernic RG DS modelem udanym? Trudno jednoznacznie odpowiedzieć na to pytanie. Z jednej strony robi dokładnie to, do czego został stworzony – emuluje DS-a i robi to dobrze. Z drugiej strony, kupując taki sprzęt można oczekiwać nieco szerszej funkcjonalności. Do tego dochodzi sporo irytujących problemów, jak kiepski dźwięk, problemy z obsługą dwóch wyświetlaczy, niska wydajność, kiepska ergonomia w grach innych niż DS. Jeśli celujesz wyłącznie w emulację DS-a i z jakiegoś powodu nie chcesz oryginalnej konsoli – spoko, możesz wziąć ją pod uwagę. Jednak jeśli oczekujesz więcej, rozważ dopłatę do Thora.Zalety
- Emulacja NDS na przyzwoitym poziomie
- Design
- Solidny zawias
- Na upartego nada się do emulacji NES, SNES, GBA czy N64
- Niezłe wyświetlacze
Wady
- Niska wydajność w zastosowaniach innych niż NDS
- Przeciętne spasowanie elementów
- Multitasking praktycznie nie istnieje
- Fatalne głośniki
- Najwyżej poprawny czas pracy na baterii
- Brak uniwersalności
Brak Komentarzy