...
  • 2026-02-22

Seria ROG od zawsze kojarzyła się z produktami z wyższej półki, nastawionymi na graczy, którym zależy na konkretnych parametrach i gamingowej stylistyce. Z czasem ASUS zaczął jednak schodzić też niżej z ceną, oferując sprzęt oznaczony logo ROG również tym, którzy nie chcą wydawać majątku. ASUS ROG Harpe Mini Core bardzo dobrze wpisuje się w ten trend – to mysz celująca w graczy FPS, stworzona z myślą o lekkości, prostocie i kontroli, ale sprzedawana w relatywnie rozsądnej cenie. Pytanie brzmi, czy poza rozpoznawalnym logiem dostajemy faktycznie porządne narzędzie do grania, czy tylko odchudzoną wersję „prawdziwego” ROG‑a.

Specyfikacja

KomunikacjaUSB
Wymiary117 × 63 × 37 mm

Waga54 g
Liczba przycisków6
SensorBrak konkretnych informacji
Maksymalna rozdzielczość12 000 DPI
Podświetnie RGBTak, sterowane z poziomu aplikacji
Długość przewodu2 m
Cena (na moment publikacji recenzji)~169 zł
Specyfikacja ASUS ROG Harpe Mini Core

Rozpaczkowanie

Zestaw startowy nie próbuje udawać sprzętu za ponad tysiąc złotych, ale też nie wygląda tandetnie. Karton utrzymany jest w klasycznych barwach ROG – czerń połączona z czerwienią – z wizualizacją myszy na froncie i podstawowymi informacjami technicznymi na odwrocie. Po otwarciu opakowania wrażenie jest lepsze, niż sugerowałaby sama cena. Harpe Mini Core nie leży luzem w plastikowej wytłoczce, tylko jest schowana w niewielkim, materiałowym woreczku. To drobiazg, ale od razu podbija odbiór całości, bo kojarzy się raczej z droższymi konstrukcjami.

Entuzjazm studzi trochę zawartość pudełka. Poza myszką znajdziemy wyłącznie podstawową dokumentację i zestaw naklejek z logo ROG. Na tym koniec. Nie ma zapasowych ślizgaczy, nie ma grip tape’ów, nie ma żadnych dodatków, które coraz częściej pojawiają się nawet w średnim segmencie. Jeżeli ktoś lubi „dopieszczone” zestawy, poczuje tu niedosyt. Jeżeli zależy mu głównie na samej myszy, przymknie na to oko, ale warto wiedzieć, że ASUS najwyraźniej wolał inwestować w wnętrzności niż w akcesoria.

20251111 211204

Pierwszy rzut oka i jakość wykonania

Po wyjęciu z woreczka mysz robi to, co powinna: od razu czuć, że jest bardzo lekka i stworzona z myślą o ruchu, a nie o tym, żeby robić wrażenie na biurku samą masą. Co ważne, udało się to osiągnąć bez dziurawienia obudowy – korpus jest pełny, bez charakterystycznych „plastrów miodu”. Dla części użytkowników będzie to duży plus, bo łatwiej utrzymać taką mysz w czystości, a we wnętrzu nie gromadzi się tyle kurzu.

Tworzywo, którego użyto, ma matowe, drobnoziarniste wykończenie. Pod palcami nie czuć taniego, śliskiego plastiku, tylko dość neutralną, lekko szorstką powierzchnię, która zapewnia przyzwoity chwyt, nie świeci się od razu od potu i nie zbiera odcisków tak łatwo, jak błyszczące konstrukcje. Spasowanie elementów stoi na dobrym poziomie: szczeliny są równe, nic nie odstaje, nie ma wrażenia „rozsypywania się” przy mocniejszym chwycie. Jak na mysz ważącą 54 g obudowa jest zaskakująco sztywna – nawet przy mocnym ściśnięciu boków nie słychać trzasków ani nie czuć niekontrolowanych ugięć, które mogłyby przypadkowo aktywować przyciski.

Na spodzie umieszczono pięć białych slizgaczy z PTFE- cztery z nich ułożone klasycznie, w narożnikach oraz jeden niewielki wokół sensora. Fabrycznie ich krawędzie są gładkie i nie haczą o powierzchnię, więc od razu po wyjęciu z pudełka mysz sunie po podkładce płynnie, bez uczucia „szurania” nieobrobionym teflonem. Centralnie w dolnej części spodu siedzi sensor, pod któym znalazło się miejsce na przycisk odpowiedzialny za zmianę DPI. Całość wygląda minimalistycznie, ale sensownie – nie ma tu zbędnych ozdobników i miliona diod, które po tygodniu przestaje się zauważać.

20251111 210357 — kopia

Ergonomika w praktyce

Kształt Harpe Mini Core jest symetryczny, z lekkim garbem na środku i delikatnie wciętymi bokami. Boczne przyciski znalazły się wyłącznie po lewej stronie, więc choć obrys jest teoretycznie symetryczny, w praktyce to mysz przeznaczona dla praworęcznych. ASUS nie próbował tu żadnych eksperymentów – to profil, który bardzo szybko staje się „przezroczysty”: po kilku dniach przestaje się o nim myśleć, po prostu się go używa.

Ze względu na rozmiar i proporcje, sprzęt wyraźnie celuje w chwyt claw i fingertip. Osoby o małych dłoniach mogą jeszcze próbować palm gripa, ale przy średnich i dużych dłoniach dłoń będzie wyraźnie wystawać poza obrys korpusu. Dla graczy FPS, którzy bazują na pracy palców i nadgarstka, to nie problem, wręcz zaleta – mysz „znika” w dłoni, a szybkie podniesienia i krótkie ruchy stają się dużo łatwiejsze do wykonania niż na ciężkim, dużym gryzoniu.

20251111 210438 — kopia

Przełączniki, klik i rolka

W głównych przyciskach zastosowano przełączniki ROG Micro Switch II o deklarowanej żywotności do 100 milionów kliknięć. Najważniejsze jest jednak to, jak to działa w praktyce. Klik jest wyraźny, dość sprężysty, bez gumowej „miękkości”. Punkt aktywacji jest dobrze wyczuwalny, a czas powrotu krótki, co pomaga w szybkich, seryjnych kliknięciach, chociażby w strzelankach czy MOBA. Lewy i prawy przycisk trzymają zbliżone wrażenie siły nacisku, co nie zawsze jest oczywiste w tańszych konstrukcjach. Zauważalny natomiast jest efekt pre- oraz post-travel, co może być delikatnie irytujące, choć jest to kwestia przyzwyczajenia.

Ciekawym elementem są gniazda Push‑Fit Switch Sockets. Oznacza to, że przełączniki można wymienić bez lutowania – wystarczy odkręcić obudowę (dwie śrubki od spodu) i wysunąć stare switche, a następnie wpiąć nowe, zgodne modele. W praktyce daje to dwie korzyści. Po pierwsze, można dopasować charakter kliku do własnych preferencji (lżejsze, cięższe, głośniejsze, cichsze). Po drugie, jeśli po kilku latach mikroprzełączniki zaczną szwankować, nie trzeba wyrzucać całej myszy – wystarczy wymienić same przełączniki.

Boczne przyciski mają wyczuwalny, ale nieprzesadnie twardy klik, i są osadzone stabilnie, bez nadmiernych luzów. Rolka przewija się z wyraźnie zaznaczonymi skokami, bez irytującego „pływania”. Jej klik jest nieco twardszy niż przy bocznych, ale nadal w granicach rozsądku. Ogółem sekcja przycisków jest po prostu sensownie zestrojona – nic tu szczególnie nie zachwyca, ale też nic nie psuje odbioru całości. Wszystko działa tak, jak powinno w sprzęcie przygotowanym do grania.

20251111 210709 — kopia

Sensor i osiągi

Z technicznego punktu widzenia zastosowany sensor z maksymalną rozdzielczością 12 000 DPI, prędkością śledzenia 300 IPS i przyspieszeniem do 35 G nie robi wrażenia spektakularnymi liczbami, zwłaszcza gdy obok widzimy modele chwalące się 30 000 czy 40 000 DPI. W praktyce ma to jednak niewielkie znaczenie. Mało kto gra na sensie powyżej kilku tysięcy, a przy realnie używanych wartościach ważniejsze jest to, czy sensor zachowuje się powtarzalnie.

W tej klasie sensora trudno jest go zajechać w normalnym użytkowaniu: nie powinno być problemów ani przy gwałtownych flickach w strzelankach, ani przy precyzyjnych mikro‑ruchach nad głową przeciwnika.

W Harpe Mini Core śledzenie jest przewidywalne. Przy wolnych ruchach kursor nie pływa, nie ma efektu sztucznego wygładzania. Przy szybkich flickach sensor nie gubi pozycji, a LOD jest na tyle niski, że przy typowym unoszeniu myszy na kilka milimetrów kursor przestaje się ruszać tam, gdzie powinien, zamiast „ciągnąć” celownik jeszcze po powierzchni podkładki. Polling rate 1000 Hz trzyma stabilny czas reakcji – nie ma sensu rozwodzić się nad pojedynczymi milisekundami, po prostu nie czuć żadnych opóźnień czy skoków.

W połączeniu z niewielką wagą i lekkim kablem daje to bardzo bezpośrednie „czucie” myszy w grach FPS. Sprzęt nie pomaga ani nie przeszkadza – odwzorowuje po prostu to, co robi ręka. Ograniczeniem będzie tu raczej umiejętność i przyzwyczajenie gracza niż możliwości sensora.

Screenshot 23

Oprogramowanie

Harpe Mini Core korzysta z ekosystemu ASUS‑a, czyli można ją skonfigurować albo przez klasyczne oprogramowanie, albo przez lżejsze narzędzie Gear Link działające z poziomu przeglądarki. W obu przypadkach zakres opcji jest dość typowy jak na myszkę „Core”. Da się zdefiniować kilka progów DPI, ustawić polling rate, przypisać funkcje do przycisków, a także zmienić sposób działania podświetlenia (np. osobno dla rolki i logo). Nie jest to kombajn do złożonych makr i skryptów, raczej proste centrum ustawień z najważniejszymi opcjami.

Plusem jest to, że po jednorazowym skonfigurowaniu mysz po prostu działa i nie wymaga trzymania rezydenta w tle, jeśli nie korzystamy z rozbudowanych funkcji. Minusem – zwłaszcza w przypadku Gear Link – bywa kapryśność w niektórych konfiguracjach systemu i przeglądarek. Jeśli ktoś oczekuje dopieszczonego, super stabilnego softu z dziesiątkami zakładek, może poczuć niedosyt. Jeśli chce tylko ustawić swoje DPI, polling i ew. podświetlenie, narzędzia ASUS‑a załatwią temat.

Podsumowanie

ASUS ROG Harpe Mini Core to mysz bardzo wyraźnie zaprojektowana „pod coś”: małą, lekką konstrukcję przewodową, nastawioną na gry FPS i chwyty claw/fingertip. W tej roli sprawdza się dobrze. Jest lekka, ale nie sprawia wrażenia kruchej, ma neutralny, przewidywalny kształt, który nie męczy dłoni, przewód jest na tyle miękki, że praktycznie znika, a sensor, mimo „tylko” 12 000 DPI, zachowuje się stabilnie i przewidywalnie. Do tego dochodzą wymienne przełączniki pod głównymi przyciskami, co wydłuża potencjalną żywotność sprzętu i pozwala pod siebie dopasować charakter kliku.

Z drugiej strony widać, gdzie ASUS przyciął koszty. Zestaw akcesoriów jest symboliczny, bez zapasowych ślizgaczy czy grip tape’ów. Kabel jest na stałe, więc ewentualne uszkodzenie przewodu oznacza zabawę z rozkręcaniem sprzętu, a nie po prostu przepięcie nowego. Oprogramowanie spełnia swoje zadanie, ale nie jest najbardziej dopieszczonym softem na rynku. No i przede wszystkim – to nie jest mysz dla każdego. Osobom z dużą dłonią, przyzwyczajonym do pełnego palm gripa na większych konstrukcjach, Harpe Mini Core raczej nie podejdzie.

Jeżeli jednak ktoś świadomie szuka lekkiej, przewodowej myszy do strzelanek, preferuje chwyty claw lub fingertip i akceptuje skromny zestaw dodatków, Harpe Mini Core jest sensowną propozycją. Nie robi rewolucji, ale dowozi to, co ma dowieźć: kontrolę, powtarzalność i brak niespodzianek po stronie sprzętu.

Ocena

ASUS ROG Harpe Mini Core to prosta, lekka i nastawiona na konkretny scenariusz mysz przewodowa, która broni się wagą, kształtem i stabilnym sensorem, ale świadomie odpuszcza bogate dodatki i „efekt wow” przy unboxingu. Dla gracza FPS, który wie, czego szuka, może być bardzo rozsądnym wyborem, ale jako uniwersalny „ROG do wszystkiego” raczej się nie sprawdzi.
4.6
Zalety
  • Niska waga przy zabudowanej konstrukcji
  • Długi, elastyczny przewód
  • Możliwość wymiany przełączników główych
  • Klasyczny, naturalny kształt
  • Aplikacja w wersji webowej
Wady
  • Skromny zestaw dodatków
  • Przewód przymocowany na stałe

Przeciętny człowiek o przeciętnych umiejętnościach i przeciętnej inteligencji. Zazwyczaj udaje mądrzejszego, niż jest w rzeczywistości i wykłóca się o każdy najdrobniejszy szczegół.

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Jedna odpowiedź pod “Recenzja ASUS ROG Harpe Mini Core – seria ROG w budżetowym wydaniu”