Na przestrzeni ostatnich lat pojęcie „taniej obudowy” przeszło niezłą metamorfozę. Kiedyś kojarzyło się głównie z totalnymi golasami, które ledwo trzymały się kupy i miały problem z jakąkolwiek funkcjonalnością. Potem pojawiły się pierwsze tanie konstrukcje ze szkłem hartowanym, a dziś – w budżecie, który jeszcze niedawno oznaczał absolutne minimum – dostajemy obudowy, które próbują oferować coś więcej niż tylko stelaż na podzespoły. KRUX Helio bardzo dobrze wpisuje się w ten trend i pokazuje, że budżetowa wcale nie musi znaczyć nudna czy byle jaka. Pytanie brzmi: gdzie tu faktycznie poczyniono oszczędności, a gdzie producentowi udało się wycisnąć maksimum z niewielkiego budżetu? Przyjrzyjmy się temu z bliska.
Specyfikacja
| Wymiary | 408 (wys.) x 220 (szer.) x 370 mm (dł.) |
| Waga | 4,15 kg |
| Wspierane formaty płyt głównych | microATX, Mini-ITX |
| Miejsca na wewnętrzne dyski | 1 × 2,5″, 2 × 3,5″ |
| Maksymalna długość karty graficznej | 320 mm |
| Standard zasilacza | ATX |
| Liczba zainstalowanych wentylatorów | 1 |
| Maksymalna liczba wentylatorów | 8 |
| Cena (na moment publikacji recenzji) | 199 zł |
Odpaczkowanie
KRUX pozostaje wierny swojemu stylowi, jeśli chodzi o opakowania. Karton jest prosty, utrzymany w stonowanej, „technicznej” stylistyce, bez krzyczących grafik i zbędnych fajerwerków. I słusznie, bo to nie pudło ma potem zdobić biurko. Ważne, żeby dobrze spełniało swoją podstawową funkcję – chroniło obudowę w transporcie – i tutaj nie mam żadnych zastrzeżeń. Helio zabezpieczono klasycznie: folia ochronna na panelach i styropianowe wkładki po bokach. Całość siedzi stabilnie, nic się nie przemieszcza, a po wyjęciu nie widać żadnych śladów „przygód” z kurierem.
W środku, poza samą obudową, znajdziemy niewielki woreczek strunowy z niezbędnymi drobiazgami. Są śrubki montażowe, kilka opasek zaciskowych do ogarnięcia okablowania oraz… buzzer. Ten mały głośniczek, który kiedyś siedział w każdej budzie i informował nas serią pisków o problemach z POST‑em, dziś jest coraz rzadszym gościem. Miło, że KRUX o nim nie zapomniał – dla starszych użytkowników to lekki powiew nostalgii, a dla młodszych po prostu użyteczny dodatek, który może się przydać przy diagnostyce.
Pierwszy rzut oka
KRUX Helio to konstrukcja kompaktowa i zaskakująco stonowana wizualnie. Nie krzyczy do nas agresywnymi wlotami, plastikowymi „skrzydłami” ani tęczą ARGB. Front na pierwszy rzut oka robi wrażenie dość eleganckiego: ciemne drewniane listewki na tle czarnej reszty obudowy nawiązują do modelu Palum i nadają całości bardziej „meblowego” charakteru. To obudowa, która ma wyglądać dobrze zarówno w pokoju gracza, jak i pod biurkiem w biurze – i faktycznie, na żywo sprawia wrażenie poważniejszej, niż sugerowałaby jej półka cenowa.
Swoje robią też zaokrąglone krawędzie na górze konstrukcji. To detal, który nie każdemu musi się spodobać, ale trudno odmówić mu oryginalności – w tym budżecie większość obudów to ostre, kanciaste „kostki”. Helio próbuję tę monotonię trochę przełamać.

Najbardziej interesowała mnie jednak jakość wykonania, bo przy tak niskiej cenie kompromisy są nieuniknione. Zacznijmy od tego, że blacha jest po prostu cienka – na tacce płyty głównej pomiar oscyluje w okolicach 0,55 mm. Przy mocniejszym docisku czuć, że konstrukcja pracuje, więc nie jest to „czołg”, który przeżyje upadek z drugiego piętra. Z drugiej strony, nie znalazłem żadnych rażących oszczędności w samym procesie produkcji. Krawędzie są równo zagięte, nie ma ostrych rantów, nie widać wgnieceń z fabryki, odprysków farby czy miejsc, gdzie lakier byłby nałożony „po łebkach”. Szkło hartowane jest dobrze osadzone, nie lata, a front – mimo że montowany na zatrzaski – nie sprawia wrażenia, że zaraz zostanie w ręce.
Czuć, że to tańsza konstrukcja, ale nie ma w tym „kpiącego” podejścia do klienta. To budżet, ale zrobiony z głową.

Panel przedni
Front Helio to zdecydowanie najmocniejszy element wizualny tej obudowy. Zamiast klasycznej, jednolitej płyty z plastiku czy metalu dostajemy panel z ciemnymi, drewnianymi listewkami, pomiędzy którymi widać delikatnie cofniętą siatkę mesh. Na żywo robi to dużo lepsze wrażenie, niż sugerowałyby zdjęcia produktowe – całość bardziej przypomina fragment nowoczesnego mebla RTV niż typowy gamingowy front z marketu. Dzięki temu obudowa nie gryzie się z resztą wystroju pokoju czy biura, tylko całkiem sensownie się w niego wpasowuje.

Od strony praktycznej ten front nie jest tylko atrapą. Listewki są rozstawione tak, żeby między nimi realnie mogło wpadać powietrze, a za nimi pracuje wspomniana siatka pełniąca rolę filtra przeciwkurzowego. To nie jest może poziom superprzewiewnych konstrukcji z pełnym perforowanym panelem mesh, ale jak na taką stylistykę Helio ma potencjał na oddychanie zaskakująco dobrze.
Sam panel jest mocowany na zatrzaski, dzięki czemu można go zdjąć jednym, pewnym pociągnięciem od dołu. Nie trzeba się siłować ani bać, że coś zaraz pęknie – zatrzaski trzymają wystarczająco mocno, żeby front nie latał, ale przy czyszczeniu kurzówkę czy wymianie wentylatorów nie dostajemy ataku szału. Po zdjęciu frontu mamy pełny dostęp do miejsc montażowych na trzy wentylatory 120 mm oraz do siatki, którą można odkurzyć lub przedmuchać. W połączeniu z łatwym demontażem zachęca to do tego, żeby faktycznie obudowę od czasu do czasu wyczyścić, a nie udawać, że jakoś to będzie.

Panel I/O
Tutaj KRUX zrobił mały, ale przyjemny krok w bok względem standardu. Zamiast klasycznego panelu I/O na topie albo na samym czole obudowy, mamy go umieszczonego z boku, tuż pod panelem ze szkła hartowanego. W praktyce, gdy obudowa stoi na biurku, okazuje się to bardzo wygodne – nie trzeba sięgać ani wysoko na górę, ani schylać się do samego frontu przy podłodze. Wszystko jest „pod ręką”, dosłownie na wyciągnięcie dłoni.
Sam zestaw złącz jest raczej klasyczny, ale sensownie dobrany. Mamy przycisk zasilania, reset, jedno USB‑A 3.0, jedno USB‑C oraz złącze combo audio 3,5 mm. W codziennym użytkowaniu to w zupełności wystarcza – podłączymy i pendrive’a, i słuchawki, i ewentualnie coś na USB‑C. Warto jednak zwrócić uwagę na drobny haczyk: port USB‑C pracuje w standardzie 2.0. Fajnie, że w ogóle jest (w tej cenie to nadal nie jest norma), ale trzeba mieć świadomość, że z prędkościami rodem z USB 3.x nie ma to wiele wspólnego. Coś za coś – wizualnie i użytkowo jest „nowocześnie”, przepustowościowo już trochę mniej.

Spód obudowy
Spód Helio nie zaskakuje, ale też nie daje powodów do narzekań. Cztery niewielkie stopki zapewniają stabilność, a piankowe podkładki pod nimi chronią powierzchnię biurka czy podłogi przed porysowaniem i lekko tłumią wibracje generowane przez pracujący zestaw. Pod zasilaczem znajdziemy prosty filtr przeciwkurzowy typu mesh. Nie jest to żaden wyrafinowany system na prowadnicach, które wysuwają się jednym palcem, ale swoje zadanie spełnia – chroni PSU przed najgorszym syfem zasysanym od spodu.
W przedniej części spodu widać dwie śruby mocujące klatkę na dyski (3,5″), co ułatwia ewentualne przekonfigurowanie wnętrza. Moją uwagę zwrócił natomiast spory otwór z przodu, tuż za frontem. To przestrzeń powiązana z konstrukcją panelu przedniego – dzięki temu można go łatwo zdjąć (trzyma się na zatrzaskach), ale jednocześnie jest to miejsce, przez które potencjalnie mogą wpadać drobinki kurzu czy inne „śmieci”. To typowy kompromis: łatwy demontaż frontu i przewiewność kontra idealna „szczelność”. W tej półce cenowej trudno mieć o to wielkie pretensje, ale warto to odnotować.

Rzut oka do wnętrza
Po zdjęciu bocznego szkła widać od razu, że Helio należy do tych mniejszych obudów microATX. Mamy klasyczny, dwukomorowy układ z „piwnicą” dla zasilacza na dole i przestrzenią na płytę główną oraz kartę graficzną u góry. Wchodzą tu płyty w formacie microATX oraz Mini‑ITX, co warto mieć na uwadze przed zakupem – pełnowymiarowe ATX po prostu się nie zmieszczą.
Jeśli chodzi o kompatybilność chłodzeń powietrznych, producent deklaruje wsparcie dla konstrukcji o wysokości do 175 mm. To sensowna wartość jak na taką budę i pozwala na montaż większości popularnych wież na rynku. Układy AiO również wchodzą w grę, choć z głową – na froncie sensowne będzie 240 mm, z góry wejdzie 240 lub 280 mm, tył przyjmie klasyczne 120 mm. Trzeba jednak pamiętać, że przy tak kompaktowej konstrukcji montaż grubszych chłodnic z wysokimi wentylatorami może wymagać odrobiny kombinowania z pamięciami i okablowaniem.

Z kartami graficznymi jest zaskakująco dobrze – do dyspozycji mamy 320 mm długości, więc większość współczesnych GPU średniej i wyższej półki spokojnie wejdzie, choć oczywiście przy ekstremalnie rozbudowanych chłodzeniach warto zerknąć w specyfikację konkretnego modelu. Śledzi mamy tyle, ile trzeba dla microATX, przy czym tylko pierwszy jest klasycznie wykręcany, a reszta to sloty wyłamywane. To kolejny z tych kompromisów, które w tej cenie nie dziwią – nie jest to może najbardziej eleganckie rozwiązanie, ale jednorazowy montaż GPU przeżyjemy.
Na plus trzeba zaliczyć to, że KRUX pomyślał o perforacjach do prowadzenia okablowania. Otworów jest sporo – przy płycie głównej, w okolicach zasilacza, przy froncie – więc można w miarę sensownie poprowadzić przewody, nawet bez gumowych przepustów. Gumowych zaślepek nie ma, ale tu wracamy do realiów budżetu – trudno wymagać wszystkiego naraz.
Producent chwali się wsparciem dla ośmiu wentylatorów i faktycznie, miejsc na śmigła nie brakuje. Z przodu zmieścimy trzy 120 mm, na dole dwa, na górze kolejne dwa (tu możemy też zamontować 140 mm), a z tyłu siedzi fabryczny 120 mm PWM. I tu dochodzimy do najważniejszego „ale”: w zestawie mamy tylko ten jeden, tylny wentylator. To mało jak na obudowę, która aspiruje do miana przewiewnej, i w większości konfiguracji dołożenie choćby jednego albo dwóch śmigieł na front będzie rozsądnym minimum.
Sam fabryczny wentylator 120 mm PWM jest jak najbardziej „w porządku”. To standardowa jednostka bez fajerwerków – kręci się, reaguje na sygnał PWM, nie hałasuje w sposób irytujący. Nie ma tutaj o czym się rozpisywać, ale dobrze, że chociaż ten jeden jest od razu na pokładzie.

Ciemna strona mocy
Zaglądając za tackę płyty głównej, trafiamy na to, co zwykle – czyli stronę serwisową, na której rozgrywa się cała walka z okablowaniem. Jest bardzo podstawowo, ale nie tragicznie. Na dole mamy miejsce na zasilacz o długości do 170 mm, schowany w osobnej komorze. Obok znajduje się klatka na dyski, w której zamontujemy dwa nośniki 3,5″. Dodatkowo w okolicach tacki przewidziano jedno miejsce na dysk 2,5″. Jak na dzisiejsze czasy, przy rosnącej popularności nośników M.2, uznałbym to za zestaw „wystarczający”, choć osoby lubiące trzymać pół archiwum w środku komputera mogą poczuć, że to trochę mało.

Przestrzeni na upchnięcie kabli nie ma tu zbyt wiele – to w końcu kompaktowa obudowa microATX – ale przy odrobinie dobrej woli da się z tego wyjść z twarzą. Pomagają w tym wspomniane perforacje oraz kilka punktów zaczepienia, do których można przyczepić dołączone do zestawu opaski zaciskowe. Nie jest to poziom obudów, które z tyłu mają dedykowane kanały na przewody i rzepy, ale po spokojnym ułożeniu kabli i lekkim ich spięciu panel boczny da się domknąć bez siłowania się z blachą.

Test obudowy KRUX Helio
Niewielka konstrukcja z jednym fabrycznym wentylatorem z tyłu to układ, który na papierze nie nastraja optymistycznie, jeśli chodzi o temperatury i hałas, szczególnie przy mocniejszych podzespołach. Żeby sprawdzić, czy te obawy są uzasadnione, złożyłem w Helio dość mocny zestaw oparty na procesorze Intel Core i9‑13900K (TDP 175 W), chłodzony zestawem ENDORFY Navis F360, z kartą graficzną NVIDIA GeForce RTX 3060 12 GB Aorus Elite, płytą MSI Z790P Wi‑Fi, pamięciami PNY 2×16 GB 6400 MHz, dyskiem Lexar NM790 1 TB i zasilaczem Corsair RM850x. Innymi słowy – zdecydowanie nie jest to „biurowy” komputer, tylko sensowna platforma do grania i testów obciążeniowych.
Platforma testowa:
- Intel Core i9-13900K TDP 175 W
- NVIDIA GeForce RTX 3060 12 GB Aorus Elite
- Asus TUF Gaming B760M-PLU
- PNY 2×16 GB 6400 MHz XLR8
- KRUX HydroX 240 ARGB
- Lexar NM790 1 TB
- Corsair RM850x
Kultura pracy
W kwestii pomiaru ciśnienia akustycznego zdecydowałem się przeprowadzić testy przy sztywno ustawionych poziomach prędkości obrotowej wentylatora. Postawiłem na kilka ustawień: 25, 50 75 oraz 100% wypełnienia PWM. Podczas pomiarów pozostałe źródła dźwięku w komputerze zostały wyłączone. Testy wykonywałem wykorzystując sonometr VOLTCRAFT SL-100 w odległości 40 cm od bocznego panelu ze szkła.

Jak wskazują pomiary, obecność tylko jednego wentylatora sprawia, że poziom hałasu jest na bardzo dobrym poziomie w większości zakresu, w którym przeprowadziłem testy. Przy niższych prędkościach obrotowych obudowa pozostaje po prostu tłem akustycznym całego zestawu, a szum powietrza zginie w dźwiękach generowanych przez chłodzenie CPU czy kartę graficzną. Dopiero przy maksymalnych obrotach wentylatora hałas zaczyna być wyraźnie odczuwalny – dłuższa praca w takim trybie może być męcząca. Na szczęście w normalnym użytkowaniu i sensownie skonfigurowanej krzywej PWM nie ma żadnego powodu, żeby kręcić śmigłem na 100%.
Temperatury podzespołów
Testy temperaturowe przeprowadziłem z wykorzystaniem Cinebench R23 oraz Furmarka, uruchomionych jednocześnie. Taki scenariusz pozwala maksymalnie dociążyć zarówno procesor, jak i kartę graficzną, i dobrze pokazuje, jak obudowa radzi sobie w warunkach dalekich od „codziennego przeglądania internetu”. Każdy test wykonywałem trzykrotnie, za każdym razem czekając na pełną stabilizację temperatur, a między próbami robiłem około dziesięciominutową przerwę, żeby zestaw zdążył się wychłodzić.


Pomimo początkowych obaw dotyczących niewielkich gabarytów obudowy i faktu, że fabrycznie mamy do dyspozycji tylko jedno śmigło z tyłu, Helio poradziła sobie lepiej, niż sugerowałaby sama specyfikacja. Temperatury procesora i karty graficznej wzrosły oczywiście względem pracy w znacznie większych i lepiej wentylowanych konstrukcjach, ale pozostały w granicach typowych dla tej klasy podzespołów i nie zaobserwowałem żadnych oznak throttlingu czy niestabilności. Trzeba przy tym uczciwie zaznaczyć, że pojedynczy wentylator 120 mm z tyłu to absolutne minimum – obudowa jest w stanie „udźwignąć” mocniejszy zestaw, ale wyraźnie czuć, że potencjał drzemiący w perforowanym froncie i możliwościach montażu dodatkowych wentyli zostaje niewykorzystany.
Podusumowanie
KRUX Helio to bardzo dobry przykład na to, jak w 2025 roku może wyglądać sensownie zaprojektowana, tania obudowa microATX. Z jednej strony mamy tu pełen pakiet typowo budżetowych kompromisów: cienką blachę, jeden wentylator w zestawie, wyłamywane śledzie i raczej skromną przestrzeń za tacką płyty głównej. Z drugiej – producent wyraźnie stara się, żeby użytkownik nie czuł się potraktowany po macoszemu. Front z drewnianymi listwami, zaokrąglone krawędzie, panel boczny ze szkła hartowanego i wygodnie umieszczony, boczny panel I/O z USB‑C sprawiają, że Helio wygląda po prostu lepiej niż większość „anonimowych” budżetówek.
Pod względem funkcjonalnym obudowa oferuje dokładnie to, czego trzeba w segmencie microATX: miejsce na sensowne chłodzenie CPU, długą kartę graficzną, zasilacz schowany w piwnicy i podstawowy zestaw zatok na dyski. Nie jest to konstrukcja dla osób, które upychają w środku pięć HDD i oczekują cudów od zarządzania kablami, ale w połączeniu z płytą microATX i jednym–dwoma nośnikami SSD/M.2 sprawdza się bardzo przyzwoicie. Montaż przebiega bez dramatów – o ile zaakceptujemy ograniczoną przestrzeń i podejdziemy do układania kabli z odrobiną wyrozumiałości.
Kwestia chłodzenia i kultury pracy jest tu kluczowa. W stanie fabrycznym, z jednym wentylatorem 120 mm z tyłu, Helio oferuje bardzo dobrą kulturę pracy i znośne temperatury przy rozsądnych konfiguracjach, ale trudno udawać, że to docelowy układ dla mocnych, gorących zestawów. Obudowa ma potencjał na naprawdę przewiewną konstrukcję – miejsca na wentylatory jest sporo, a front nie jest kompletną „betonową ścianą” – lecz żeby z tego potencjału skorzystać, trzeba po prostu doliczyć do budżetu zakup dodatkowych śmigieł. To nie jest wada unikalna Helio, raczej cecha większości tanich obudów, ale warto mieć to z tyłu głowy.
Ostatecznie Helio wypada najlepiej jako niedroga baza pod zgrabny komputer microATX, który ma stać na biurku, dobrze wyglądać i nie zajmować pół pokoju. Dla kogoś, kto planuje typowy zestaw z procesorem klasy i5 / Ryzen 5, średniopółkowym GPU i jednym SSD, a jest gotów dorzucić jeszcze jeden–dwa wentylatory na front, będzie to wybór jak najbardziej do obrony. Jeśli natomiast w planach jest składanie mocarnego i9 z gorącą kartą z najwyższej półki i upychanie kilku talerzowych dysków, lepiej rozejrzeć się za większą, lepiej wyposażoną konstrukcją.

Ocena
KRUX Helio nie udaje obudowy klasy premium, ale w swoim segmencie cenowym oferuje uczciwy zestaw cech – estetykę, przyzwoitą funkcjonalność i solidną bazę pod dalszą rozbudowę chłodzenia. To nie jest skrzynka dla każdego, ale jeśli wiesz, że szukasz małego, ładnego microATX, Helio spokojnie można brać pod uwagę.Zalety
- Niebanalny wygląd
- Świetny stosunek ceny do jakości
- Wsparcie dla względni długich GPU i wysokich chłodzeń powietrznych
- Spory potencjał na bardzo dobrą wentylację
- Panel I/O na boku obudowy
Wady
- Zaledwie jeden wentylator w zestawie
- Brak wsparcia dla płyt głównych w rozmiarze ATX
Brak Komentarzy