Rynek ultralekkich myszy gamingowych w 2026 roku to arena, gdzie nowe marki walczą o przetrwanie ceną i specyfikacją – Nubi NM1 (39 g, PAW3395, ~155 zł) wchodzi z przytupem, obiecując premium za grosze. Czy ten debiutant zrewolucjonizuje ten segment rynku, czy to kolejny klon bez duszy?
Specyfikacja
| Łączność | 2.4 GHz (1000 Hz), Bluetooth, przewodowa USB-C |
| Sensor | PixArt PAW3395 (26k DPI, 650 IPS, 50G) |
| Przełączniki | Huano Blue Shell Pink Dot (100 mln klików) |
| Bateria | 230 mAh |
| Wymiary | 119 × 62 × 41 mm |
| Waga | 39 g (deklarowana) / 40-41 g realna |
| Profil | Praworęczny, symetryczny |
| Ślizgacze | PTFE (2 duże panele + pierścień) |
| Gwarancja | 24 miesiące |
| Cena | 150-160 zł |
Rozpaczkowanie
Pudełko Nubi NM1 to klasyczny minimalizm – białe tło z białą grafiką myszy i logo, bez zbędnych haseł marketingowych. Na tyle czytelna specyfikacja: PAW3395 do 26k DPI, 1000 Hz, waga 39 g ±3 g, bateria 230 mAh.

W środku zestaw kompaktowy, ale kompletny jak na budżet: mysz, elastyczny kabel USB-C w białym oplocie (do ładowania/przewodowego trybu), dongle 2.4 GHz mocowany klipsem do kabla (bardzo ciekawy i praktyczny patent, szacun), dwie wersje instrukcji, jedna po polsku, druga po angielsku. Brak zapasowych ślizgaczy czy grip tape, ale nie oczekiwałem tego typu dodatków w tym budżecie (~150 zł). Można wręcz powiedzieć, że obecność większej liczby akcesoriów pozwoliłby mieć obawy o jakość wykonania i użyte komponenty.

Pierwszy rzut oka i jakość wykonania
Nubi NM1 to symetryczna, niskoprofilowa bryła o wymiarach 119 x 62 x 41 mm. Cechuje się klasycznym kształtem z łagodnym humpem – kształt neutralny, znany większości użytkowników. Charakterystycznym elementem jest natomiast wcięcie po lewej stronie gryzonia. Choć początkowo byłem do niego sceptycznie nastawiony, tak bardzo szybko okazało się, że jest ono bardzo dobrze wyprofilowane i kciuk przyjemnie wchodzi z nim w interakcję.

Matowa powierzchnia z subtelną teksturą zapewnia pewny grip bez poślizgu, minimalnie zbiera odciski, ale nie można się do tego przyzwyczaić. Plastik cienki, ale sztywny: squeeze test z delikatnym trzeszczeniem, ale bez flexu, spasowanie elementów na wysokim poziomie. Brak perforacji – zamknięta konstrukcja ułatwia czyszczenie i podnosi higienę.
W kwestii chwytów, nie będzie zaskoczeniem, jeśli powiem, że gryzoń dedykowany jest głównie do chwytu palm oraz claw (i ich wariacjom). Odradzam ten model do fingertipa – mysz jest zbyt długa i za wysoka.

Mechanika – switche i enkoder
Producent postawił w tym modelu na Huano Blue Shell Pink dot pod głównymi łopatami. Wybór rozsądny w budżecie. Jeśli chodzi o technikalia, to przełączniki mogą się pochwalić żywotnością 100 milionów cykli, pracują z krótkim skokiem (0,8-0,9 mm) i siłę potrzebną do aktywacji na poziomie około 80 g. Akustyka jest sucha i metaliczna i nie zaobserwowałem pre- oraz post-travelu w swoim egzemplarzu. Dało się jednak zauważyć, że prawy przycisk myszy brzmi nieco inaczej, co ma związek z wewnętrzną budową struktury myszy.

Za działanie scrolla odpowiada enkoder TTC Gold – klasyka znana również z droższych modeli. Pod tym kątem nie ma się absolutnie do czego przyczepić. Skok jest wyraźny i charakterystyczny. Standard znany od lat w większości gryzoni.
Jeśli chodzi o przyciski boczne, to tutaj zastosowano TTC Blue, ale o żywotności 8 milionów kliknięć. Wymagana do aktywacji siła to około 95 g. Co ciekawe, nie występuje tutaj efekt pre- oraz post-travel. W tej półce cenowej to ewenement. Bardzo dobra robota.

Spód oraz ślizgacze
Spód NM1 to klasyczny layout inżynierski – monolityczna tafla matowego plastiku bez ażurów. Centralnie oczko PAW3395 z pierścieniem z teflonu. Dodatkowe panele z PTFE znajdują się na przodzie i tyle urządzenia. Ich krawędzie są mocno zaokrąglone, co pozytywne wpływa na ewentualne zadzieranie rogów o podkładkę.
Jeśli chodzi o same ślizgacze, to są wykonane z czystego teflonu o grubości ~0,6 mm – maślane, ciche i bez szorstkiego break-in. Dodając do tego fakt, że mysz waży niewiele, to sunie ona jak po lodzie, nawet po wolniejszych podkładkach.
Na spodzie pojawił się przełącznik trybów pracy – BT, 2.4G oraz OFF/przewód, oraz przycisk do zmiany DPI. Sam przełącznik wygodny w użyciu i zaprojektowany w taki sposób, aby zminimalizować ryzyko przypadkowej zmiany trybu pracy.

Analiza wnętrza
Zajrzałem pod maskę Nubi NM1 – po zdjęciu ślizgaczy i odkręceniu kilku śrubek udało się dostać do środka. Wnętrze okazała się czyste, fabryczne luty poprawne i nie doszukałem się pozostałości topnika. PCB jest dobrej jakości (jak na tę półkę cenową).
Jeśli chodzi o procesor, to prawdopodobnie siedzi tutaj chiński BES lub Sonix (typowy przy PAW3395). Bateria Li-Po 230 mAh jest przyklejona na taśmie dwustronnej w tylnej części urządzenia.
Niestety urządzenie nie jest idealnie zbalansowane pod kątem masy – osoby szukające idealnego balansu w osi sensora powinny mieć to na uwadze.

Sensor i wydajność
Sercem myszki jest sensor PixArt PAW3395, rozsądny wybór w budżetowych propozycjach i moim skromnym zdaniem, zupełnie wystarczający nawet dla bardziej wymagających użytkowników. W realnym zastosowaniu nieodróżnialny choćby od PAW3950, który jest uważany za jeden z topowych modeli.
Ekosystem zasilania i zarządzanie energią
Ogniwo litowo-jonowe o pojemności 230 mAh to realnie niewielkie ogniwo, ale w tej cenie nie można liczyć na nic więcej. W trybie 2.4 GHz (1000Hz) udało mi się uzyskać 24 godziny ciągłej pracy.
Dołączony do zestawu przewód typu parracord jest dobrej jakości – jest miękki, lekki i nie krępuje ruchów. Pozwala na jednoczesne ładowanie i użytkowanie. Port USB-C jest osadzony głęboko. a we współpracy z wtyczką tworzy pewne i sztywne połączenie. Ryzyko przypadkowego wypięcia się przewodu jest minimalne.
Oprogramowanie – centrum dowodzenia
Soft Nubi to lekka nakładka OEM dla PAW3395. Jej interfejs jest minimalistyczny, ale intuicyjny. Apka pozwala na zmianę DPI, LOD, Motion Sync, Debounce time i Polling Rate. Absolutny standard.
Dodatkowo aplikacja umożliwia tworzenie i modyfikację makr, edycję czasu, po którym gryzoń przechodzi w tryb uśpienia. Niestety zabrakło języka polskiego.
Podsumowanie recenzji Nubi NM1
Recenzowana mysz Nubi NM1 w cenie około 150 zł wpisuje się w segment budżetowych ultralekkich konstrukcji. Oferuje masę ~40 g, sensor PixArt PAW3395, przełączniki Huano o żywotności 100 mln kliknięć i pełną łączność bezprzewodową (2.4 GHz, Bluetooth, przewodową). Z drugiej strony bateria 230 mAh ogranicza czas pracy do ~24 godzin, a zestaw wyposażenia poza kablem i donglem jest skromny.

Czy takie kompromisy mają sens? Tak, bo w przedziale 150 zł nie da się uniknąć cięć – kluczowe jest, by producent oszczędzał na drugorzędnych elementach (jak zapasowe ślizgacze), nie na rdzeniu (sensor, switche, jakość wykonania). NM1 pokazuje, że da się zbudować sensowny produkt bez fuszerki w spasowaniu czy elektronice – stosunek parametrów do ceny jest wysoki, szczególnie dla graczy FPS, którzy szukają rozsądnej cenowo propozycji i nie chcą iść na kompromisy. W segmencie low-end to solidna opcja, wartą zakupu przed droższymi klonami.


Zalety
- Bardzo niska masa (~43 g), bez ażurowych wycięć
- Obecność sensora PAW3395 i enkodera TTC Gold na pokładzie
- Trzy tryby łączności (2.4 GHz, BT i przewód)
- Jakość PCB na sensownym poziomie - to nie jest najtańszy chińczyk, który się rozleci po pierwszym kontakcie z dłonią w przypływie agresji
Wady
- Brak znaczących
Brak Komentarzy