...
  • 2026-07-26

Obecnie na rynku audio można zauważyć wyraźny trend: producenci coraz bardziej ochoczo ze sobą konkurują, starając się dostarczyć jak najciekawsze i najbardziej uniwersalne konstrukcje skierowane przede wszystkim do graczy i podcasterów. Walka toczy się już nie tylko o czystość rejestrowanego dźwięku, ale też o design, dodatkowe funkcje czy po prostu wyciskanie jak największej wartości z każdej wydanej złotówki. W ten mocno zatłoczony krajobraz po raz kolejny próbuje wpisać się polska marka Krux z nowym ciekawym mikrofonem Krux Qube.

Dla mnie jest to zresztą już trzecie spotkanie z urządzeniami audio tego producenta. Miałem okazję przetestować na własnym biurku modele Krux Empy oraz Krux Pin, które w swoich przystępnych przedziałach cenowych zaoferowały dokładnie to, czego można od nich wymagać – solidną podstawę bez zbędnych wodotrysków. Po przyzwoitych występach poprzedników, poprzeczka zawieszona jest całkiem wysoko, zatem tym bardziej ciekawi mnie, jak wypadnie nowy Krux Qube, który przynależy do delikatnie wyższego segmentu cenowego. Trzecie podejście do peryferiów danej marki to idealny moment, by sprawdzić, czy producent wyciąga wnioski i idzie za ciosem, czy może zaserwował nam jedynie bezpieczny odgrzewany kotlet w nowej obudowie. Sprawdźmy więc, co ten sprzęt potrafi w praktyce i czy faktycznie zasługuje na miejsce na Waszym biurku.

SZYBKI WERDYKT

4,5

Krux Qube to udana ewolucja w ofercie marki, łącząca prostotę użytkowania przez USB z elastycznością złącza XLR. Sprzęt zachwyca czytelnością oraz ciepłą barwą głosu, oferując przy tym wygodne wyciszanie na dotyk i praktyczne uziemienie obudowy, które skutecznie chroni nagrania przed zakłóceniami z otoczenia. Choć zakup tego modelu wiąże się z pogodzeniem się z brakiem sprzętowej regulacji odsłuchu czy podatną na palcowanie obudową, w cenie 249 zł jest to propozycja niezwykle dopracowana brzmieniowo i warta rozważenia.

👍
KUP, JEŚLI…
  • Szukasz uniwersalnego mikrofonu z opcją łatwego przejścia z USB na interfejs XLR w przyszłości,
  • Zależy Ci na długim kablu zasilającym oraz błyskawicznym wyciszaniu na dotyk,
  • Cenisz sobie czyste nagrania z ciepłą barwą głosu, które będą odporne na zakłócenia elektromagnetyczne z urządzeń obok.
👎
ODPUŚĆ, JEŚLI…
  • Podpinasz słuchawki bezpośrednio do mikrofonu i wymagasz błyskawicznego pokrętła do balansu odsłuchu na obudowie,

Co kryje opakowanie?

Tutaj można powiedzieć, że nie doświadczymy wielkiego zaskoczenia, ale już na wstępie dostrzegłem jeden, przyjemny plus. Oprócz samego mikrofonu Krux Qube, metalowej podstawy do której można go dokręcić, instrukcji i piankowego filtra pop, producent dorzucił przewód USB-C do USB-A wraz z przejściówką z USB-A do USB-C. Co najważniejsze – kabel ma aż 3 metry długości. Kto choć raz musiał kombinować z puszczaniem kabla za biurkiem do stojącej na podłodze obudowy komputera, ten wie, że te dodatkowe metry to nie żaden zbytek, a spore ułatwienie życia, o czym sam nie raz się przekonałem.

IMG 20260717 165312

Gabaryty i jakość wykonania

Krux Qube zdecydowanie nie należy do drobnych konstrukcji, które łatwo przeoczyć na blacie biurka. Sprzęt jest fizycznie spory gabarytowo, a cała konstrukcja po skręceniu z fabrycznym stojakiem waży solidne 715 gramów. Pod względem użytych materiałów mamy tu do czynienia z zderzeniem dwóch różnych światów. Z jednej strony dostajemy masywną, w pełni metalową podstawę, od spodu podbitą cienką pianką antypoślizgową. Całość solidnie stoi na blacie i niemal gwarantuje, że przypadkowe szturchnięcie ręką podczas dynamicznej rozgrywki nie pośle urządzenia na podłogę. Sam mikrofon spoczywa na metalowym uchwycie, który pozwala na regulację kąta nachylenia. Gwint trzyma mocno, a bryła nie ma tendencji do samoczynnego opadania pod własnym ciężarem, nawet przy mocniejszym odchyleniu.

Z drugiej zaś strony, sam korpus mikrofonu wykonano ze śliskiego tworzywa sztucznego. Choć użyty w Krux Qube plastik nie sprawia wrażenia odpustowego i jest dobrze spasowany, to w połączeniu z metalową podstawą posiada jedną, dość irytującą cechę – oba te elementy błyskawicznie zbierają odciski palców. Wystarczy kilka razy poprawić pozycję mikrofonu lub poszukać przycisków, by metalowe i plastikowe powierzchnie pokryły się nieestetycznymi śladami palców. Jeśli zależy Wam na ciągłym nienagannym wyglądzie stanowiska, szmatka z mikrofibry stanie się tutaj nieodłącznym elementem wyposażenia. Warto też wspomnieć o samym kablu zasilającym dołączonym do zestawu, który jest klasycznym, 3-metrowym, ogumowanym przewodem, który choć jest pozbawiony tekstylnego oplotu, broni się elastycznością i długością.

IMG 20260717 165525

Z ciekawości postanowiłem też zerknąć, co kryje się pod samą osłoną przetwornika. Po odkręceniu metalowej siatki osłaniającej odbiornik dźwięku można zauważyć ciekaw detal konstrukcyjny w postaci małego styku sprężynkowego, który styka się ze srebrną, metalową blaszką umieszczoną na bocznej krawędzi grilla. Odpowiada on za fizyczne uziemienie obudowy. Dzięki temu metalowy grill działa jak tarcza i nie zbiera z otoczenia zakłóceń elektromagnetycznych (np. z telefonów czy monitorów) niczym antena, co w tej półce świadczy o dopracowaniu i dojrzałości produktu.

IMG 20260717 165834

Ergonomia, RGB i sterowanie

Przechodząc do samej ergonomii i tego, jak to wszystko zostało zaprojektowane, Krux Qube serwuje nam minimalistyczne podejście, choć wybraną drogą projektową wymusza pewne nawyki. Zazwyczaj przywykliśmy do tego, że najważniejsze pokrętła mamy wyciągnięte na jedną z bocznych ścian lub bezpośrednio na front, ale w Krux Qube postanowiono podejść do tematu z deczka inaczej. Na spodzie urządzenia upchano niemal całe centrum dowodzenia: port USB-C, złącze XLR, gniazdo jack 3,5 mm do odsłuchu (systemu i/lub własnego głosu), kółko do regulacji głośności słuchawek oraz przycisk do sterowania podświetleniem LED.

IMG 20260717 165545

Pasek świetlny otacza cały spód mikrofonu i choć krótki klik przełącza efekty, tak przytrzymanie go przez 3 sekundy całkowicie gasi iluminację. Sam dyfuzor jest delikatnie przyciemniony, dzięki czemu podświetlenie nie bije po oczach podczas wieczornych sesji i prezentuje się wyjątkowo estetycznie. Co ważne, podświetlenie wykonano bardzo starannie, gdyż na całej długości paska nie uświadczymy żadnych nieprzyjemnych ciemniejszych punktów, a światło jest w pełni jednolite. W Krux Qube w podświetleniu do dyspozycji otrzymujemy płynne przechodzenie barw z jednej w kolejną, tęczę wędrującą w lewą stronę oraz zestaw kolorów statycznych: niebieski, zielony, cyjan, fioletowy, różowy i żółty.

Left ImageRight Image

Dostęp do samych przycisków i gniazd na spodzie jest w praktyce całkiem sprawny. Osobiście nie musiałem za każdym razem unosić ani specjalnie obracać całego, ważącego swoje mikrofonu. Dłonią da się bez większego problemu sięgnąć bezpośrednio pod korpus, by “na czuja” zmienić głośność odsłuchu czy przełączyć tryb podświetlenia. To spore ułatwienie przy codziennym użytkowaniu, choć sama ślepa nawigacja po ciasno umieszczonych elementach wymaga kilku chwil na wyczucie ich dokładnego ułożenia.

Prawdziwym mankamentem w Krux Qube jest jednak brak dedykowanego pokrętła do regulacji balansu między dźwiękiem z komputera a odsłuchem własnego głosu na żywo. Kółko umieszczone na spodzie działa po prostu jak główna regulacja głośności całej karty dźwiękowej. Jeśli więc podepniecie słuchawki bezpośrednio do mikrofonu, domyślnie możecie słyszeć własny głos w słuchawkach. Aby się go pozbyć i słyszeć wyłącznie dźwięki z systemu, trzeba będzie ręcznie wyciszyć odsłuch w ustawieniach Windowsa. Szkoda, że producent nie rozwiązał tego drobnego problemu sprzętowo na obudowie w postaci dodatkowego pokrętła.

W Krux Qube samo rozmieszczenie portów na dolnej ściance rodzi też drobną uwagę konstrukcyjną. O ile sam, podłączony przewód USB-C mieści się bez przeszkód między mikrofonem a ramieniem stojaka, tak po wpięciu kabla słuchawkowego minijack (i analogicznie grubszego przewodu XLR) przestrzeń na spodzie mocno się skurczy. Przy mocniejszym odchylaniu mikrofonu w tył lub przód (zależnie od której strony obracamy), wtyk słuchawkowy zablokuje się o metalowy uchwyt mocujący, blokując pełen zakres ruchu. Nie jest to co prawda kluczowa wada, w końcu raczej rzadko obraca się klasyczny mikrofon na stojaku, ale warto mieć to na uwadze.

IMG 20260722 184901

Panel boczny i wyciszanie

Na szczęście znacznie lepiej i bardziej intuicyjnie przemyślano boczną ściankę, z której prawdopodobnie korzystać będziecie podczas codziennych sesji najczęściej. W Krux Qube na lewym boku korpusu (patrząc od frontu) umieszczono tradycyjne, pracujące bardzo gładko pokrętło do regulacji czułości (gainu). Działa ono bez jakiegokolwiek oporu, co pozwala na płynną regulację poziomu zbieranego dźwięku, ale niesie to też ze sobą ryzyko przypadkowego przestawienia go dłonią.

Tuż nad potencjometrem gainu znajduje się niewielkie, dotykowe wgłębienie, które odpowiada za natychmiastowe wyciszanie mikrofonu. To w zasadzie jeden z najwygodniejszych elementów całej konstrukcji. Dotykowy “przycisk” jest odpowiednio czuły i reaguje na delikatne muśnięcie opuszkiem palca. Nie trzeba niczego wciskać na siłę ani siłować się z obudową, a sama aktywacja wyciszenia jest sygnalizowana w bardzo czytelny sposób. Mianowicie podświetlenie zastosowane w Krux Qube natychmiast zmienia barwę na wyrazistą czerwień. Dzięki temu od razu, kątem oka wiemy, czy Krux Qube zbiera nasz głos, bez konieczności zerkania na aplikację od rozmów.

IMG 20260717 165459

Jakość dźwięku w praktyce i analiza sampli

Pora przejść do najważniejszego elementu każdego testu audio, czyli oceny tego, jak Krux Qube radzi sobie w realnych warunkach bojowych na biurku. Aby rzetelnie weryfikować możliwości przetwornika, przygotowałem łącznie sześć zróżnicowanych próbek dźwiękowych. Poniżej znajdziecie szczegółowe opisy poszczególnych nagrań wraz z moimi subiektywnymi wnioskami z odsłuchu.

Sample 1: Test odległości i kąta nachylenia

W pierwszym nagraniu sprawdziłem zachowanie Krux Qube przy standardowym użytkowaniu z różnych odległości oraz pod zmiennym kątem. Mówiąc do górnej części urządzenia (zgodnie z zaleceniami producenta) z optymalnej odległości około 30 cm, głos brzmi bardzo wyraźnie, jest w pełni zrozumiały i posiada przyjemną, dociążoną barwę. Zmiana dystansu na 60 cm przynosi jednak zauważalne pogorszenie. Mój głos nie tylko cichnie, ale staje się bardziej pusty, lekko drgający i poniekąd ginie w tle. Z kolei próba mówienia do bocznej ściany mikrofonu zamienia nagranie w mocno tłumiony, zagłuszony przekaz, co wyraźnie potwierdza superkardioidalną charakterystykę przetwornika.

Sample 2: Praca na klawiaturze i myszce

Drugi test poświęciłem jednoczesnemu mówieniu oraz korzystaniu z peryferiów, gdzie Krux Qube stał tuż obok klawiatury na blacie. W tym scenariuszu Krux Qube bardzo wyraźnie wyłapywał stukanie w klawisze oraz kliknięcia myszką. Wynika to bezpośrednio z faktu, że mikrofon spoczywa na stojaku stykającym się bezpośrednio z biurkiem, przez co uderzenia w blat i niskie wibracje bez przeszkód przechodzą prosto na ciężką, metalową stopkę. Mimo że stukanie w klawiaturę było słyszalne głęboko i tonalnie nisko, to mój głos przez cały czas pozostawał dobrze zrozumiały i nie został całkowicie zagłuszony.

Sample 3: Test domowego wiatraka

W trzecim nagraniu postanowiłem utrudnić zadanie mikrofonowi i skierowałem w swoją stronę pokojowy wiatrak ustawiony w odległości około półtora metra. Mimo stałego przepływu powietrza wokół stanowiska, mój głos na nagraniu pozostał w pełni czytelny i czysty. W tle dało się co prawda wychwycić delikatny, basowy podmuch wiatru, jednak był on na tyle cichy i nieinwazyjny, że w żaden sposób nie wpływał na komfort odsłuchu. Krux Qube poradził sobie z tym zadaniem nadzwyczaj dobrze.

Sample 4: Szept z bliskiej odległości i efekt zbliżeniowy

Czwarta próbka to sprawdzian szeptu z odległości około 5 cm od kapsuły. W tym scenariuszu uaktywnił się bardzo wyrazisty efekt zbliżeniowy, gdzie głos zyskał głęboką, nasyconą i miękką barwę. Nagranie okazało się szczegółowe, wyłapując każdy najmniejszy detal, w tym pojedyncze oddechy czy charakterystyczne mlasknięcia.

Choć ze względu na wąską, superkardioidalną charakterystykę i brak trybu stereo nie jest to sprzęt tworzony z myślą o typowych nagraniach ASMR, tak wysoka czułość na bliski szept i ładny basowy wydźwięk pokazują, że przetwornik potrafi przekazać intymny, przyjemny dla ucha ton.

Sample 5: Symulacja hałasu otoczenia (test głośnika)

W przedostatnim teście na głośniku umieszczonym metr od mikrofonu puściłem z telefonu odgłosy kucia ścian na poziomie 50% głośności. Choć głośny, rzemieślniczy hałas był słyszalny w tle przez cały czas trwania nagrania, to nie zdołał on jednoznacznie zdominować ścieżki dźwiękowej. Przekaz głosowy nie został drastycznie zagłuszony (co ciekawe, wibracje klawiatury na blacie z drugiego sampla były dla mikrofonu groźniejszym rywalem), a wypowiadane zdania pozostały dla mnie w pełni zrozumiałe.

Sample 6: Sybilanty, głoski wybuchowe i seksekcja obudowy

Ostatnia próbka posłużyła do weryfikacji tego, jak Krux Qube radzi sobie z trudnymi głoskami syczącymi oraz wybuchowymi. Zarówno z założoną osłoną piankową, jak i bez niej, urządzenie wykazało się wzorową kulturą pracy. Głoski nie wybijały się nieprzyjemnie w pasmie i nie powodowały nieprzyjemnego kłucia w uszach. Potwierdza to zresztą sam wykres fali dźwiękowej, który pozostał relatywnie równy i pozbawiony przesterów.

Screenshot 2

Przy okazji warto wspomnieć o ciekawej obserwacji konstrukcyjnej w Krux Qube: po odkręceniu metalowej siatki osłaniającej odbiornik, wewnątrz znajdziemy niewielki styk sprężynkowy połączony z metalową blaszką na grillu. Odpowiada on za prawidłowe uziemienie obudowy oraz ochronę kapsuły przed zakłóceniami elektrostatycznymi (ESD), co jest bardzo miłym, profesjonalnym akcentem w tej półce cenowej. Dla użytkownika oznacza to przede wszystkim czystsze nagrania i redukcję ryzyka irytujących zakłóceń wywołanych zbieraniem fal chociażby z leżącego obok telefonu.

Podsumowanie i ocena końcowa

Krux Qube to wyceniona rozsądnie, uniwersalna konstrukcja, która na tle tańszych modeli producenta robi zauważalny krok naprzód. Podwójny interfejs (USB-C oraz XLR) pozwala na wygodny start Plug & Play bez dodatkowych wydatków, dając przy tym opcję przejścia na zewnętrzny interfejs audio w przyszłości. Do tego dostajemy responsywny panel wyciszania na dotyk, estetyczne podświetlenie LED pozbawione ciemniejszych punktów oraz świetną kulturę pracy kapsuły. Mikrofon oferuje ciepłe, naturalne brzmienie i wzorowo radzi sobie z sybilantami oraz głoskami wybuchowymi. Dużym plusem jest też stabilna, masywna podstawa i dołączony, aż 3-metrowy przewód zasilający.

Komu w szczególności warto polecić ten model? Krux Qube to świetna propozycja dla początkujących streamerów i podcasterów, którzy szukają dopracowanego sprzętu na USB z opcją późniejszej przesiadki na tor XLR. Równie dobrze sprawdzi się na biurku gracza ceniącego szybkie wyciszanie na dotyk, jak i u osób pracujących zdalnie. Podczas codziennych połączeń na Teamsie czy Zoomie czytelna barwa głosu i estetyczne wykonanie będą tu po prostu robić dobrą robotę.

Przy kwocie 249 zł sprzęt nie ustrzegł się jednak kilku niedociągnięć, które wpływają na ostateczny werdykt. Masywna podstawa stojąca bezpośrednio na blacie chętnie przenosi wibracje oraz uderzenia w klawiaturę. Warto jednak pamiętać, że w codziennej komunikacji na Discordzie wbudowane algorytmy odszumiania czy dobrze ustawiona bramka szumów bez problemu wyeliminują te dźwięki z tła. Największym przeoczeniem projektowym pozostaje brak fizycznego pokrętła do regulacji balansu odsłuchu, co wymusza sięganie do ustawień systemu Windows. Do tego gładkie tworzywo oraz metal błyskawicznie zbierają odciski palców. W ostatecznym rozrachunku to jednak bardzo dopracowany pod kątem audio zawodnik, który po wpięciu w ramię z pewnością sprawdzi się jeszcze lepiej.

Ocena

Krux Qube to udany krok naprzód i przemyślany mikrofon dla osób szukających elastyczności. Oferuje podwójną łączność USB-C/XLR, świetną kulturę pracy kapsuły i wygodne wyciszanie na dotyk, a uziemienie obudowy może efektywnie uchronić nagrania przed zakłóceniami. Mimo pewnych potknięć w zastosowanych materiałach oraz braku pokrętła balansu odsłuchu, w swojej półce cenowej to wyjątkowo solidna i opłacalna propozycja.
4.5
Zalety
  • Łączność USB-C oraz XLR
  • Długi, 3-metrowy przewód z przejściówką USB-A/C
  • Wygodne wyciszanie na dotyk sygnalizowane LED-em
  • Odpowiednia kultura pracy z głoskami wybuchowymi i sybilantami
  • Uziemiona obudowa chroniąca przed zakłóceniami
  • Estetyczne, jednolite RGB z opcją wyłączenia
  • Stabilna metalowa podstawa
  • Przyjemna barwa zbieranego głosu
Wady
  • Brak sprzętowego pokrętła balansu odsłuchu
  • Powierzchnie bardzo łatwo zbierają odciski palców
  • Stojak na blacie mocno przenosi wibracje klawiatury w surowych nagraniach

Już od najmłodszych lat zacząłem interesować się grami oraz komputerami. Z czasem postanowiłem przeistoczyć to w moje hobby. Idąc tą ścieżką, zacząłem udzielać się na forach i grupach komputerowych. Spowodowało to zwiększenie zakresu produktów, którymi się interesuję, przez co wgłębiłem się również w tematy peryferii komputerowych, działu RTV, telefonów oraz poniekąd AGD.

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *