Rynek słuchawek dla graczy pęka w szwach, jednak modele ze stacją dokującą zazwyczaj pozostawały w sferze wysokiej półki cenowej. Mchose postanowiło jednak wyłamać się z tej zasady oferując model Mchose V9 Turbo czyli doskonale wyposażone słuchawki w przystępnej cenie. Jak im poszło? Zapraszam do recenzji.
Słowem wstępu

Czasy kiedy słuchawki dla graczy oferowały najwyżej przeciętną jakość dźwięku w innych zastosowaniach są już dawno za sobą. Duża część obecnych na rynku modeli oferuje brzmienie uniwersalne na tyle że w domowych warunkach posiadanie osobnej pary słuchawek do odsłuchu muzycznego nie jest aż tak potrzebne (chyba że jesteś audiofilem). Produkt który recenzuję dziś także należy do grona takich uniwersalnych słuchawek, wyróżniają się one jednak nie tylko tym. Producent poszedł w kierunku stacji dokującej do ładowania. Coś co dotychczas było czymś dość rzadkim i zazwyczaj tylko w drogich słuchawkach Mchose V9 Turbo starają się zaoferować w nieco bardziej przystępnej dla większości cenie. Nie jest to jednak wszystko, na pokładzie są także inne ficzery o których opowiem w dalszej części tekstu. Póki co zostawiam Was ze specyfikacją.
| Konstrukcja: | Zamknięta |
| Przetworniki: | Dynamiczne, 60 mm |
| Impedancja: | 32 ohm |
| Bateria: | Li-On 2000 mAh |
| Łączność: | 2.4 GHz, Bluetooth, przewodowo (USB-C) |
| Podświetlenie: | RGB (w stacji dokującej) |
| Kodek bluetooth: | SBC, AAC |
| Próbkowanie (2.4 GHz): | 24 bit/48 kHz |
| Zawartość zestawu: | Stacja dokująca, adapter 2.4 GHz (USB-C z adapterem na USB-A), dodatkowe pady z materiału, przewód USB-C – USB-A, naklejki |
| Cena: | 599 złotych |
Wykonanie, konstrukcja i ergonomia

Mchose V9 Turbo nie zawodzą pod kątem wykonania. Choć muszle są wykonane z dobrej jakości tworzywa sztucznego (które się nie palcuje co ważne) to pałąk jest już metalowy. Co więcej pałąk i muszle umożliwiają pełną regulację wraz z obracaniem rodem ze słuchawek DJ-skich. To oczywiście sprawia że dopasują się do kształtu głowy większości ludzi chcących zaopatrzyć się w ten model.

Spasowanie elementów stoi na wysokim poziomie, nie ma luzów ani niepożądanych szczelin. Nic nie trzeszczy a konstrukcja sprawia wrażenie wytrzymałej. Przyciski do sterowania są osadzone w taki sposób że wystają delikatnie poza obudowę, łatwo się do nich przyzwyczaić, jeden z nich służy do włączania/wyłączania, drugi do zmiany ustawienia equalizera oraz do zmiany źródła zaś trzeci do sterowania mikrofonem. Regulacja głośności odbywa się za pomocą potencjometru na lewej muszli.

Na uwagę zasługuje również sama stacja dokująca. Jest ciężka i solidnie wykonana, pewnie stoi na biurku i nie ma mowy o przypadkowym przesuwaniu się jej. Zamiast zintegrować adapter ze stacją producent zdecydował zrobić z niego osobny element. Adapter więc wpina się do stacji z tyłu. Dzięki temu jeśli chcemy zabrać słuchawki w podróż, to nie trzeba zabierać ze sobą całej stacji dokującej. Sam adapter jest niewielki i korzysta z wtyczki USB-C z adapterem na USB-A.

Na koniec tej sekcji zostawiłem ergonomię. I tutaj producent wykonał kawał dobrej roboty, Mchose V9 Turbo doskonale leżą na głowie. Docisk jest odpowiedni aby całkiem dobrze pasywnie wygłuszyć otoczenie, ale nie na tyle by powodować dyskomfort po długich sesjach. Co więcej bardzo szeroki zakres regulacji sprawia że dostosują się one do każdej głowy. Wspomnieć warto także o dodatkowych padach wykonanych z materiału więc osoby które mają problemy z nadmierną potliwością będą zachwycone. Wymiana padów jest prosta i wygląda identycznie jak w każdych słuchawkach “Cloudo-podobnych”.

Brzmienie
Przechodzimy do meritum, czyli jak wypadają Mchose V9 Turbo pod kątem dźwiękowym? Generalnie odsłuch został wykonany przy połączeniu z komputerem.
Muzyka
Słuchawki prezentują ciepłe, dynamiczne i pełne brzmienie. Dolne pasmo wypada dobrze, nie zalewa reszty, jest szczegółowe i precyzyjne, co więcej potrafi całkiem nisko zejść więc fani mocniejszego brzmienia będą zadowoleni. Góra jest klarowna choć nieco wycofana, nie męczy jednak mogłoby być jej nieco więcej. Można to skorygować equalizerem który jest bardzo rozbudowany. Jak w większości słuchawkach dla graczy tak i tutaj średnica choć występuje to jest jej dość niewiele, nie jest to zresztą sprzęt audiofilski więc nie ma co oczekiwać brzmienia rodem ze słuchawki Sennheisera czy Beyerdynamic. Jest jednak ogólnie bardzo dobrze. Mchose V9 Turbo dobrze radzą sobie z muzyką rockową, metalową, ogólnie pojętą muzyką rozrywkową i elektroniczną.
Gry
Nie mogło zabraknąć analizy brzmienia w grach, w końcu takie jest ich główne przeznaczenie. A skoro mowa o grach to naturalnie wziąłem pod uwagę te w których liczy się precyzja i pozycjonowanie (jak między innymi Counter Strike). Wracając jednak, aktywacja wirtualnego trybu 7.1 robi dobre wrażenie. Precyzja stoi na wysokim poziomie bowiem lokalizacja przeciwników nie sprawiała żadnego kłopotu. Doskonały efekt przynoszą też gry typu horror z rozbudowaną ścieżką dźwiękową potęgującą całą rozgrywkę. Warto dodać że wirtualne 7.1 umożliwia bardzo szeroki zakres ustawień więc każdy zdoła ustawić słuchawki pod własne preferencje.
Mikrofon
Na koniec zostawiłem mikrofon, w końcu w headsecie do gier nie może zabraknąć odpowiedniego mikrofonu. Także tutaj bohater dzisiejszej recenzji nie zawodzi, przechwytywany głos jest ciepły ale czysty i wyraźny. Do tego nie zbiera on odgłosów otoczenia jak ma to miejsce w niektórych tanich headsetach. Poniżej zostawiam próbkę audio.
Funkcjonalność
Mchose V9 Turbo to nie tylko headset gamingowy ale i słuchawki bluetooth. Co więcej producent zastosował tutaj kodek AAC więc o jakość dźwięku nie trzeba się martwić. Jest to oczywiście na spory plus zważywszy że wiele producentów wciąż nawet w droższych modelach stosuje przestarzały kodek SBC. Ładowanie w stacji dokującej odbywa się w pełni bezprzewodowo (nie ma tutaj żadnych pinów czy styków). Można je oczywiście ładować także przewodem USB-C.
Sama stacja dokująca zawiera podświetlenie ARGB. Zazwyczaj w takich produktach jest ono stałe lub zmieniane za pomocą przycisku. Jak się jednak okazuje i tutaj producent nie zawiódł bowiem można nim zarządzać z poziomu oprogramowania. Możliwe jest także jego całkowite wyłączenie jeśli komuś ono przeszkadza. Słuchawki włączają się i wyłączają automatycznie po wyciągnięciu/umieszczeniu ich w stacji dokującej, co więcej wskakują same magnetycznie, to ułatwia całość.
Nieco zaskoczył mnie fakt że model ten nie wspiera równoczesnego połączenie bluetooth oraz 2.4 GHz. Nie uda się więc odebrać połączenia telefonicznego podczas użytkowania ich z komputerem. Konieczne jest ręcznie przełączenie trybu pracy za pomocą przycisku. Zmiany tej dokonuje się przytrzymując przycisk z literą G.
Oprogramowanie
Zarządzanie słuchawkami możliwe jest z poziomu oprogramowania które jest bardzo rozbudowane. Co więcej oferuje ono język Polski, tłumaczenie nie jest perfekcyjnie bowiem kilka drobnych bubli jest zauważalnych jednak nie stanowią one ogólnie problemu. Interfejs jest prosty i intuicyjny, co więcej jest po prostu przyjemny dla oka. Można go dodatkowo dostosować pod siebie zmieniając tło na własne lub kolorystykę między czarną, a białą.


W oprogramowaniu możliwe jest zarządzanie equalizerem, trybem dźwięku, mikrofonem i wieloma innymi ustawieniami brzmienia. Możliwości są ogromne. Za pomocą softu możliwe jest także aktualizowanie oprogramowania układowego słuchawek jak i stacji dokującej. Mchose HUB to co warto dodać soft zunifikowany więc obsługuje nie tylko ten produkt ale i całą gamę akcesoriów tego producenta.
Konkluzja
W cenie 599 złotych producent zdołał zaoferować słuchawki o bardzo przyzwoitym, uniwersalnym brzmieniu z bogatym wyposażeniem, bardzo dobrą jakością wykonania oraz porządnym oprogramowaniem. Nie zabrakło stacji dokującej oraz kilka wariantów kolorystycznych więc każdy znajdzie coś dla siebie. Wszystko znajduje się tutaj na swoim miejscu łącznie z ergonomią która stoi na wysokim poziomie. Tak naprawdę nawet gdybym chciał to trudno mi się do czegoś przyczepić. Nie zostaje mi więc nic innego niż po prostu przyznać rekomendację.


Podsumowanie
Mchose V9 Turbo to kawał solidnych i zwyczajnie kompletnych słuchawek nie tylko dla graczy. Brzmienie na przyzwoitym poziomie, wyposażenie jakiego nie powstydziłyby się flagowe produkty renomowanych producentów, doskonała ergonomia oraz wiele innych to elementy które można tutaj znaleźć. To wszystko w cenie która nie jest przesadnie wysoka.Zalety
- Solidne brzmienie
- Bogate wyposażenie w tym stacja dokująca
- Rozbudowane oprogramowanie
- Uczciwa cena
- Ergonomia
Wady
- Brak
Brak Komentarzy