Jak powszechnie wiadomo, dobra pozycja przed komputerem to podstawa, a bez odpowiedniego fotela po prostu się jej nie osiągnie. Kręgosłup, kark i nadgarstki mszczą się prędzej czy później za wielogodzinne siedzenie w byle jakiej pozycji, dlatego wybór fotela wcale nie powinien być traktowany po macoszemu. I tu docieramy do czubka góry lodowej, bo foteli na rynku jest bez liku, od najtańszych, budżetowych konstrukcji, po modele tak drogie, że portfel płacze na samą myśl. Gdzieś pomiędzy tymi skrajnościami znajduje się cała masa propozycji próbujących złapać złoty środek pomiędzy ceną a jakością.
I tak oto całkiem niedawno na mój redakcyjny warsztat trafił niedrogi Huzaro Force 7.6 Black, który mimo swojej ceny próbuje udowodnić, że jest prawdziwym rodzynkiem i śmiało może konkurować z droższymi konstrukcjami. Producent obiecuje sporo jak na ten przedział cenowy, a takie zapowiedzi zawsze warto zweryfikować w praktyce. Z takimi deklaracjami bywa bowiem różnie, dlatego bez zbędnego lania wody zapraszam do recenzji, w której sprawdzę, czy Huzaro Force 7.6 to świetna konstrukcja warta uwagi, czy może kolejny fotel niewyróżniający się na tle konkurencji.

SZYBKI WERDYKT
Oto wersja z tą zmianą: Huzaro Force 7.6 Black to naprawdę solidny fotel w przyzwoitej cenie. Jego design jest minimalistyczny i przyjemny dla oka, a sam montaż nie sprawia żadnych problemów nawet mniej wprawionym osobom. Oparcie i podłokietniki 3D sprawdzają się nieźle przy dłuższym siedzeniu, choć na start mogą wydawać się trochę zbyt twarde. Najsłabszym punktem całej konstrukcji pozostają poduszki – lędźwiowa i pod szyję – które w niektórych przypadkach mogą okazać się zwyczajnie niewygodne, a osoby wyższe niż 190 cm okażą się po prostu za wysokie na ten fotel. Poza tymi drobiazgami to konstrukcja, która w swojej cenie naprawdę nie ma się czego wstydzić.
- Zależy ci na dobrym wyglądzie: minimalistyczny, stonowany design sprawia, że fotel świetnie prezentuje się przy stanowisku i śmiało konkuruje z droższymi konstrukcjami.
- Twój wzrost nie przekracza 190 cm: w tym przedziale fotel dopasuje się bez problemu i zapewni pełen komfort.
- Oczekujesz szybkiego montażu: prosta konstrukcja i solidnie zabezpieczone elementy pozwalają skręcić fotel bez większego wysiłku.
- Szukasz miękkiego, "rozlazłego" siedzenia: twardsze oparcie na start może wydawać się zbyt sztywne.
- Masz ponad 190 cm wzrostu: sam fotel okaże się dla ciebie po prostu za krótki, a dołączona poduszka pod szyję, przez ograniczony zakres regulacji, wyląduje zbyt nisko.
Dane techniczne
| Waga | 22.5 kg |
| Wysokość oparcia | 830 mm |
| Minimalna wysokość siedzika | 430 mm |
| Maksymalna wysokość siedziska | 530 mm |
| Szerokość siedziska | 580 mm |
| Głębokość siedziska | 570 cm |
| Wykończenie | Tkanina, Eko-skóra |
| Wypełnienie | Pianka |
| Materiał podstawy | Stal |
| Max obciążenie | 150 kg |
| Cena (na moment publikacji recenzji) | 599 zł |
Pozostałe dane techniczne jak i niezbędną dokumentację znajdziecie tutaj.
Unboxing i montaż
Ten rozdział spokojnie mógłby nosić tytuł “jak coraz bardziej wystawiam cierpliwość kuriera na próbę” (z tego miejsca ukłony dla Pana z FedEx’u). Bowiem karton z zawartością, waży około 23 kg – jak na fotel to nie tak dużo, ale jak na paczkę samą w sobie to już zupełnie inna bajka. W środku czekają starannie zabezpieczone elementy konstrukcji oraz plastikowy blister z dwoma kluczami imbusowymi i kompletem śrub niezbędnych do montażu, powiększonym o dwie zapasowe sztuki – tak na wszelki wypadek. Dodatkowo gdzieś w zakamarkach opakowania ukryła się też instrukcja obsługi.

Sam montaż przebiegał standardowo, bez żadnych niespodzianek względem innych tego typu konstrukcji. Kółka wpinamy w pałąk, do którego trzeba jeszcze doczepić jedną nogę, po czym zostaje już tylko zamontowanie amortyzatora wraz z osłonką. W dalszej kolejności przychodzi czas na podłokietniki – każdy mocujemy klasycznie na 4 śruby, analogicznie jak sprężynowy mechanizm odpowiedzialny za boczną regulację fotela. Później montujemy oparcie, a na koniec zakładamy zaślepki – i gotowe. Szczerze mówiąc, trudno się tu do czegoś przyczepić: montaż jest prosty, a sam fotel naprawdę solidnie przygotowany do transportu.
Bliższe spojrzenie
Ok, fotel zmontowany, więc można wreszcie przyjrzeć mu się nieco bliżej. Huzaro Force 7.6 dostępny jest w dwóch wersjach kolorystycznych – szaro-czarnej i całkowicie czarnej. Jak już pewnie zauważyliście (mam nadzieję), do mnie trafił wariant carbonowo-czarny. I trzeba przyznać, że ten fotel potrafi się podobać – w odróżnieniu od wielu innych konstrukcji Huzaro, model 7.6 stawia na minimalizm, ostro cięte linie i naprawdę dobrze prezentuje się przy stanowisku. Moim zdaniem idealnym uzupełnieniem byłoby tu w pełni białe logo, znane chociażby z modelu 8.3.
Jeśli chodzi o jakość wykonania, jest naprawdę przyzwoicie, choć nie bez wyjątków – ale po kolei. Zaczynając od materiałów – Huzaro Force 7.6 powstał z połączenia trzech różnych tkanin. Pierwszą z nich jest niestety zwykły, gładki skaj (czy jak kto woli – ekoskóra) – wygląda ładnie, ale latem plecy potrafią się do niego nieprzyjemnie kleić; plusem jest to, że występuje jedynie po bokach. Drugi materiał to również skaj, tym razem z fakturą przypominającą karbon. Trzecim, ostatnim elementem jest czarna tkanina – i to akurat cieszy, bo nie dziedziczy wad poprzednich materiałów, choć trudniej utrzymać ją w czystości. Cóż, coś za coś.
Idąc dalej konstrukcyjnie – siedzisko prezentuje naprawdę niezłą jakość, podobnie jak solidne, regulowane podłokietniki (góra-dół, przód-tył oraz obrót), które przy tym praktycznie się nie obluzowują. Do siedziska przymocowana jest metalowa podstawa – co raczej nikogo nie zdziwi – a pod nią kryje się siłownik klasy BIFMA 4, dzięki któremu obciążenie na poziomie 150 kg nie powinno stanowić problemu. Niżej znajduje się plastikowy pałąk, który na szczęście wyróżnia się dobrą sztywnością. Natomiast na samym dole znajdziemy kółka poliuretanowo-kauczukowe, które choć na pierwszy rzut oka nie wyglądają zbyt przekonująco, naprawdę skutecznie chronią podłogę przed zarysowaniami i uszkodzeniami.
Podsumowując kwestię jakości – jest naprawdę przyzwoicie. Sam fotel sprawia bardzo dobre wrażenie – zdecydowanie nie budżetowe, a wręcz przeciwnie – dobór materiałów, sztywność konstrukcji czy solidność siłownika pokazują, że ten produkt został naprawdę dobrze przemyślany. Dobrze też, że producent nie zdecydował się na konstrukcję w całości z ekoskóry – plecy z pewnością to docenią, zwłaszcza w cieplejsze dni. Cieszy fakt, że tam gdzie trzeba było oszczędzić, zrobiono to z rozsądkiem, a tam gdzie liczy się komfort i trwałość – nie zdecydowano się na ten proceder.
Ergonomia
Jeśli chodzi o ergonomię (choć to zawsze kwestia dość subiektywna), Huzaro Force 7.6 naprawdę nie zawodzi. To zdecydowanie jedna z twardszych konstrukcji, z mocno wyprofilowanym oparciem w okolicy lędźwiowej – na tyle mocno, że dołączona do niego poduszka wydaje się wręcz zbędna – siedząc z nią, odczuwa się nienaturalne wypchnięcie kręgosłupa, niemal jak przy lordozie. Samo oparcie za to dobrze trzyma boki. Do tego, standardowo, dostajemy drugą poduszkę – tym razem pod szyję – szkoda jednak, że ma bardzo ograniczony zakres regulacji, przez co osoba wzrostu powyżej 1,80 m (jak ja) kończy z nią raczej pod szyją, co nie jest zbyt wygodne.

W kwestii regulacji fotel oferuje klasyczny mechanizm bujania z możliwością zablokowania w pozycji stałej – luz przy zablokowanym trybie jest naprawdę niewielki. Dochodzi do tego regulacja wysokości oraz wspomniane wcześniej podłokietniki 3D. Ogólnie rzecz biorąc, osoby o wzroście nieprzekraczającym około 1,90 m bez problemu dopasują fotel do siebie – powyżej tej granicy okaże się on po prostu zbyt krótki.
Wrażenia z użytkowania
Po kilku dniach codziennego użytkowania Huzaro Force 7.6 mogę śmiało powiedzieć, że fotel broni się w praktyce równie dobrze, co na papierze. Twardsze, mocno wyprofilowane oparcie w pierwszych dniach daje się nieco we znaki, ale organizm szybko się do niego przyzwyczaja i po pewnym czasie trudno wrócić do miękkich, “rozlazłych” konstrukcji. Podłokietniki 3D naprawdę spełniają swoje zadanie – raz ustawione, praktycznie się nie ruszają, co przy dłuższej pracy przy komputerze robi ogromną różnicę. Materiałowa wstawka na plecach też broni się szczególnie w cieplejsze dni – w przeciwieństwie do fotelów w całości pokrytych ekoskórą, tutaj plecy nie lepią się nieprzyjemnie po dłuższym siedzeniu.

Jest jednak kilka drobiazgów, które w codziennym użytkowaniu dają o sobie znać. Dołączona do fotela poduszka lędźwiowa tak jak już wcześniej wspomniałem – wydaje się wręcz zbędna – siedząc z nią, odczuwa się nienaturalne wypchnięcie kręgosłupa, niemal jak przy lordozie. Natomiast poduszka pod szyję, mimo swojego istnienia, w moim przypadku (przy wzroście ponad 1,80 m) w praktyce niewiele wnosi, bo ograniczony zakres regulacji sprawia, że ląduje raczej w okolicach karku niż tam, gdzie powinna.
Podsumowanie
Reasumując – Huzaro Force 7.6 Black w swojej cenie broni się naprawdę nieźle. Wygląda dobrze, minimalistycznie, bez zbędnego przepychu; spokojnie można postawić go obok znacznie droższych konstrukcji. Trzy różne materiały, w tym tkanina zamiast w pełni ekoskórzanej tapicerki, to dobre posunięcie – bez wątpienia latem plecy odczują to na plus. Jakość wykonania również stoi na przyzwoitym poziomie – solidne siedzisko, sztywny pałąk, mocny siłownik – choć bez kompromisów się nie obyło, to jest naprawdę bardzo dobrze.
Tak naprawdę to poduszki są jedyną z rzeczy, które trochę przeszkadzają w tym fotelu – zarówno lędźwiowa, która zamiast wspierać, wypycha plecy w nienaturalny sposób, jak i ta pod szyję, która przy większym wzroście ląduje bardziej w okolicach karku niż tam, gdzie powinna. Poza tym ergonomicznie fotel broni się bardzo dobrze – twardsze, mocno wyprofilowane oparcie i stabilne podłokietniki 3D sprawdzają się przy dłuższym siedzeniu, choć na start mogą się wydawać trochę zbyt sztywne. Niestety osoby powyżej 1,90 m mogą się zawieść, bo fotel po prostu okaże się za krótki, a poduszka pod szyję przy większym wzroście ląduje bardziej pod karkiem niż tam, gdzie powinna. Mimo tych paru zgrzytów, Huzaro Force 7.6 to fotel, który w swojej cenie naprawdę nie ma się czego wstydzić.

Ocena
Huzaro Force 7.6 Black to naprawdę interesująca propozycja wśród niedrogich foteli gamingowych. Prezentuje się świetnie, stawiając na prosty, stonowany design oraz przyzwoitą jakość wykonania. Pod względem ergonomii fotel sprawdza się również bardzo dobrze, choć osoby wyższe niż 1,90 m mogą się rozczarować – po prostu okaże się dla nich za krótki.Zalety
- Minimalistyczny, przyjemny dla oka design
- Prosty, bezproblemowy montaż i solidne zabezpieczenie elementów na czas transportu
- Przyzwoita jakość wykonania
- Solidne, dobrej jakości siedzisko
- Niezła ergonomia - mocno wyprofilowane oparcie dobrze trzymające boki
- Stabilne, regulowane podłokietniki
- Dobry stosunek jakości do ceny (599 zł)
Wady
- Ograniczony zakres regulacji poduszki pod szyję
- Poduszka lędźwiowa właściwie zbędna przy tak mocno wyprofilowanym oparciu






Brak Komentarzy